Trema – coś co wyłącza nam mózg

„Potem wystąpił Tomek Sawyer. Dumny i pewny siebie, gestykulując jak opętany, grzmiącym głosem rozpoczął nieśmiertelną odę: O, daj mi wolność lub śmierć daj!

Po tym wspaniałym początku urwał nagle w pół słowa. Chwyciła go potworna trema, kolana zaczęły się pod nim trząść, w gardle stanęła mu jakaś klucha — zatkało go zupełnie. Sympatia widzów była po jego stronie, ale sala milczała, a to było już najgorsze ze wszystkiego. Nauczyciel zmarszczył brwi i to dopełniło reszty. Tomek walczył jeszcze, ale z mizernym skutkiem, wreszcie zszedł z estrady sromotnie pobity. Rozległy się rzadkie oklaski, które szybko zamarły.”

Czy nie właśnie tego boi się każdy przemawiający? Każdy kto ma wyjść do ludzi i po prostu zacząć mówić? Może będzie to zaskoczenie, może nie…ale to bardzo normalne zjawisko.

Trema jest procesem naturalnym i wbrew pozorom, jest to uczucie pozytywne. Pomimo tego, że człowiek to najbardziej inteligentne, rozwinięte i doskonałe stworzenie, o którym wiemy, pewne sytuacje przeżywa bardzo gwałtownie. Tak właśnie dzieje się w przypadku tremy. Jesteśmy już tak skonstruowani, że w określonych sytuacjach nie można uniknąć konkretnej reakcji naszego organizmu. Gdy znajdujemy się w sytuacji zagrożenia, wydzielany jest hormon adrenaliny, który do pewnego stopnia poprawia wydolność organizmu. W tym momencie myślicie: Okej…ale przecież podczas przemówienia nikt nie będzie do mnie strzelał? Racja, nikt strzelać nie będzie. Chyba, że dociekliwym spojrzeniem. Podczas przemówienia, czy też przed nim, boimy się oceny innych ludzi, a co za tym idzie zachwiania poczucia własnej wartości . Taka sytuacja stresowa sprzyja wydzielaniu hormonów stresu, które w odpowiedniej ilości mogą zmobilizować mówcę do działania. Niestety, gdy hormonów tych przybywa zbyt dużo, dzieje się tak, jak w przypadku Tomka Sawyer’a. U takiego mówcy występują np.: zwężone źrenice, przyspieszone bicie serca, nadmierne pocenie się, sztywnienie mięśni, ścisk w gardle, czy skurcze żołądka.

Można temu nieprzyjemnemu uczuciu częściowo zaradzać. Jednym ze sposobów jest odpowiedzenie sobie na pytanie: Jakie emocje wywołuje u mnie myśl o zbliżającej się konieczności wygłoszenia przemówienia? Jeżeli są to emocje negatywne, warto się zastanowić czy są uzasadnione? Trzeba pamiętać, że jeśli ktoś przyszedł na nasze wystąpienie to z jakiegoś powodu. Być może szuka wiedzy, może inspiracji, a może dlatego, że nas zwyczajnie lubi. Jeśli podejdziemy do publicznych wystąpień w ten właśnie sposób to, zaczną się one z pozytywnymi myślami. Wtedy poczucie stresu zmaleje i zacznie wpływać korzystnie na koncentrację, która pomoże w wygłoszeniu solidnego przemówienia.

Wydaje się to być bardzo proste. I jest, jeżeli ćwiczy się to regularnie i pod okiem fachowca. Właśnie dlatego stworzony został Storyteller Club, gdzie regularnie co tydzień można zwyciężyć ze stresem i wyzywać go raz po raz na pojedynek. Jeśli chcesz stanąć z tremą oko w oko i raz na zawsze się jej pozbyć , rozgrywać cotygodniowe sparingi, żeby potem unieść ręce w geście zwycięstwa to trafiłeś idealnie 😉