Skontaktuj się z nami +48 535 397 439
Obserwuj nasze social media

Inwestowanie w własny biznes. Dlaczego 100% kapitału w firmie to błąd?

Przekonanie, że prawdziwy przedsiębiorca powinien postawić wszystko na jedną kartę i zainwestować sto procent swoich pieniędzy w jeden biznes, to jedna z najbardziej niszczycielskich iluzji na rynku. Ładowanie całego kapitału w spółkę, bardzo często połączone z rezygnacją z własnej wypłaty, prowadzi prosto do finansowej pułapki. Po dwudziestu latach ciężkiej pracy możesz zostać bez prywatnego majątku, z długami i firmą, która i tak nie potrafi działać bez Ciebie. Na autentycznych przykładach z mojej praktyki doradczej pokazuję, jak brak rynkowego wynagrodzenia właściciela i brak prywatnej poduszki finansowej poza biznesem doprowadzają do katastrofy nawet wielomilionowe firmy. Zobacz, jak w Modelu Odwróconej Kolejności przestawić swoje myślenie, zacząć wypłacać sobie rynkową pensję i budować prywatny majątek obok spółki, zamiast być sponsorem własnego przedsiębiorstwa.

A jeżeli wolisz tylko posłuchać to odtwórz podcast:

Dla tych, którzy wolą przeczytać:

Wielu tak zwanych autorytetów biznesowych nieustannie powtarza przedsiębiorcom jedną, niezwykle niebezpieczną regułę. Każdorazowo przekonują, że jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz zainwestować cały swój czas, całe swoje zaangażowanie i bezwzględnie sto procent swoich pieniędzy w ten jeden jedyny biznes. Nakazują skupić się wyłącznie na tej jednej karcie, zapewniając, że wtedy wszystko potoczy się pomyślnie. Rzeczywistość rynkowa pokazuje jednak całkowicie odmienny obraz. Może będzie dobrze, a może nie, ponieważ jeśli ten jeden biznes nagle upadnie, pojawia się fundamentalne pytanie, z czym właściwie zostajesz na koniec dnia. Inwestowanie wszystkich prywatnych środków w jedną firmę, bardzo często kosztem rezygnacji z pobierania comiesięcznego wynagrodzenia, to najprostsza droga do bolesnej katastrofy. Jako konsultant pracujący na co dzień z przedsiębiorcami uważam, że jest to absolutna głupota, która potrafi zrujnować dorobek całego życia.

Bardzo często rozmawiam z właścicielami firm, którzy mają trzydzieści, czterdzieści lat i są przekonani, że kwestie emerytalne czy oszczędnościowe ich nie dotyczą, bo przecież budują potężne przedsiębiorstwo. Niestety, brak dywersyfikacji majątku i traktowanie własnej firmy jako jedynej poduszki finansowej sprawia, że po dekadach ciężkiej pracy przedsiębiorcy zostają z niczym. Aby zrozumieć mechanizm tej groźnej iluzji, wystarczy spojrzeć na dwie autentyczne historie moich klientów, którzy przez lata żyli w przekonaniu, że tworzą doskonałą zabezpieczoną przyszłość.

Dwie historie, ten sam błąd: od milionowych obrotów do braku prywatnych oszczędności

Niedawno spotkałem się z nowym klientem, który swoją pierwszą rozmowę ze mną rozpoczął od bardzo szczerego wyznania. Powiedział, że ma sześćdziesiąt sześć lat, jest już głęboko zmęczony i po prostu nie ma siły dalej prowadzić swojej firmy usługowej. Jego jedynym marzeniem była wyprowadzka do innego miasta i przekazanie zarządzania jednemu ze współpracowników, który miał docelowo zostać jego wspólnikiem. Kiedy zacząłem go dopytywać o podstawowe role operacyjne i zapytałem, kto w tej firmie sprzedaje oraz kto nią faktycznie zarządza, odpowiedział bez wahania, że wszystkim zajmuje się sam. Dopytałem więc, jak w tych obszarach odnajduje się jego potencjalny sukcesoryjny wspólnik. W odpowiedzi usłyszałem, że ten człowiek nie potrafi ani sprzedawać, ani zarządzać. Przekazanie mu firmy w tamtym momencie oznaczałoby natychmiastowy upadek biznesu z dnia na dzień.

Kiedy przeszliśmy do twardych finansów, klient chwalił się milionowym obrotem, ale gdy zapytałem, ile realnie zostaje w jego kieszeni na koniec miesiąca, zaczął się wyraźnie motać. Wyszło na jaw, że w firmie niemal nic nie zostaje oprócz skromnej wypłaty właściciela. Kilka lat wcześniej w jego branży nastał poważny kryzys, a on, chcąc ratować przedsiębiorstwo, załadował w nie wszystkie swoje prywatne oszczędności i dodatkowo mocno się zadłużył. Dziś, w wieku sześćdziesięciu sześciu lat, ma ustawową emeryturę na poziomie nieco ponad tysiąca złotych, brak jakichkolwiek oszczędności prywatnych, spory dług na koncie i firmę, w której nie ma już siły dłużej pracować.

Można pomyśleć, że ten problem dotyczy wyłącznie małych mikrofirm, ale drugi przypadek z mojej praktyki doradczej całkowicie zadaje temu kłam. Inny mój klient, człowiek pięćdziesięciotrzyletni, prowadził doskonały biznes z obrotami sięgającymi piętnastu milionów złotych rocznie i świetną marżą ujętą w dokumentach. Jednak wskutek nagłego, ostrego konfliktu ze wspólnikiem, ta doskonale prosperująca spółka stanęła na skraju natychmiastowego upadku. Kiedy rozmawiałem z nim w jego pokaźnej, imponującej siedzibie, z dumą wskazał na budynek i powiedział, że to jest cały jego majątek, w który włożył dwadzieścia pięć lat swojego życia.

Musiałem zareagować natychmiast i zderzyć go z brutalną prawdą. Wyjaśniłem mu, że okazała nieruchomość nie jest jego prywatnym majątkiem, lecz majątkiem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, której jest jedynie udziałowcem. W konsekwencji konfliktu ze wspólnikiem i groźby upadłości, ta piękna nieruchomość, zastawiona na kilkumilionowy kredyt w banku, mogła zostać przejęta przez wierzycieli. Co gorsza, po jej licytacji uzyskana kwota najprawdopodobniej nie wystarczyłaby na pokrycie wszystkich zobowiązań spółki, a sam właściciel zostałby z niczym i musiałby jeszcze dopłacać z własnej kieszeni. Nawet świetnie prosperujący biznes z wysokimi obrotami nie jest gwarantem bezpieczeństwa, jeśli cały Twój kapitał jest ściśle uwięziony wewnątrz struktury firmowej.

Dlaczego właściciele niszczą swój prywatny majątek?

Opisane przykłady wyraźnie pokazują, jak dramatyczne w skutkach bywa leczenie objawów zamiast usuwania prawdziwej przyczyny problemu. W mojej codziennej pracy doradczej porządkuję firmy od środka na podstawie autorskiego Modelu Odwróconej Kolejności. Ten mechanizm zakłada, że trwałą zmianę w organizacji można osiągnąć wyłącznie wtedy, gdy nakłada się trzy kluczowe warstwy w ściśle określonej sekwencji. Najpierw układamy świadomość właściciela, następnie przejście z myślenia specjalisty na myślenie zarządcze w głowach zespołu, a na samym końcu wprowadzamy procedury i strukturę operacyjną.

Wielu przedsiębiorców wpada w pułapkę polegającą na tym, że próbują ratować biznes poprzez ciągłe dokapitalizowywanie go z prywatnych środków lub rezygnację z własnej wypłaty, bo wierzą, że kolejna inwestycja w sprzęt czy procesy rozwiąże problem. To jest klasyczne odwrócenie właściwej kolejności. Zamiast przestawić swoją własną głowę i zacząć wymagać rynkowych wyników od organizacji, właściciel staje się sponsorem własnego przedsiębiorstwa. Działa jak wykonawca i pracownik, który najciężej pracuje we własnej firmie, a na końcu nie otrzymuje za to godziwego wynagrodzenia.

Trzy kroki do budowy prywatnego majątku obok biznesu

Chcę zaznaczyć bardzo wyraźnie, że nie jestem doradcą inwestycyjnym i nie będę wskazywał konkretnych produktów finansowych czy aktywów giełdowych. Jestem doradcą biznesowym i moim zadaniem jest uchronienie Cię przed krytycznym błędem strategicznym, który może kosztować Cię utratę dorobku całego życia. Aby wyjść z tej niebezpiecznej spirali i ubezpieczyć się przed przypadkowym kryzysem w branży, należy wprowadzić trzy konkretne zasady do zarządzania własną firmą.

Krok pierwszy: Pobieraj regularne i rynkowe wynagrodzenie za swoją pracę

Musisz zacząć regularnie pobierać wynagrodzenie ze swojej firmy za pracę, którą w niej wykonujesz. Jeżeli pracujesz jako specjalista, sprzedajesz lub realizujesz usługi, powinieneś otrzymywać z tego tytułu rynkową pensję. Jeżeli dodatkowo zarządzasz organizacją, z tego tytułu również należy Ci się odpowiednia płaca. Zapytaj samego siebie, ile musiałbyś zapłacić wysokiej klasy specjaliście lub dyrektorowi, gdybyś chciał zatrudnić kogoś z zewnątrz na Twoje obecne miejsce pracy. Dokładnie taką kwotę powinieneś co miesiąc przelewać z konta firmowego na swoje prywatne konto osobiste. W kwestii bycia właścicielem i pobierania zysku sytuacja wygląda inaczej, ponieważ firma nie zawsze wygeneruje zysk, a wypracowane nadwyżki można celowo zostawić w spółce na rozwój. Jednak rynkowe wynagrodzenie za Twoją fizyczną i umysłową pracę w firmie jest bezwzględnym kosztem operacyjnym, który musi być regulowany co miesiąc.

Krok drugi: Wyprowadzaj kapitał poza strukturę przedsiębiorstwa

Pieniądze pobrane w formie rynkowego wynagrodzenia musisz zacząć konsekwentnie lokować poza swoim biznesem. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na bezpieczne oszczędzanie, zakupy nieruchomości prywatnych czy inne formy budowania kapitału, kluczowe jest to, aby te aktywa nie znajdowały się w bilansie Twojej spółki. Dzięki temu budujesz prywatny majątek, który jest całkowicie odizolowany od ryzyka biznesowego, potencjalnych długów firmowych czy sporów z partnerami handlowymi.

Krok trzeci: Buduj poduszkę finansową, która daje czas na zmianę strategiczną

Doskonałą ilustracją skuteczności tego podejścia jest historia moich innych klientów. Przez pierwsze trzy lata współpracy nieustannie namawiałem ich do tego, aby zaczęli oszczędzać i budować majątek prywatny poza biznesem. Mieli świetnie prosperującą firmę, wypracowywali po kilka milionów złotych zysku rocznie, ale mieli bardzo lekką rękę do wydatków, a ich prywatne konto stale oscylowało blisko zera. W czwartym roku naszej relacji wreszcie zaczęli konsekwentnie odkładać środki i zbudowali potężną prywatną oraz firmową poduszkę finansową.

Kiedy niedługo potem w ich branży nastał potężny kryzys i z dnia na dzień stracili niemal wszystkie stałe zlecenia, nie wpadli w panikę. Dzięki zbudowanym wcześniej rezerwom finansowym mieli zapewnione środki na prywatne życie, a jednocześnie mogli użyć kapitału do ratowania organizacji. Przez pół roku braku zleceń utrzymali najlepszych pracowników, w których wcześniej zainwestowaliśmy kilkaset tysięcy złotych, spłacali raty leasingowe za sprzęt i spokojnie szukali nowej niszy rynkowej. Ostatecznie przekwalifikowali biznes i odbudowali swoją pozycję na rynku. Gdyby nie prywatne oszczędności wyciągnięte wcześniej z biznesu, dziś ich firma już by nie istniała, a oni zostaliby z ogromnymi długami.

Przestań być więźniem własnej firmy i zacznij myśleć jak właściciel

Inwestowanie całego prywatnego kapitału w jedną firmę i praca bez rynkowego wynagrodzenia to jedynie iluzja oddania i poświęcenia dla biznesu. W rzeczywistości jest to brak wyobraźni strategicznej, który w momencie nieprzewidzianego kryzysu odbiera Ci możliwość obrony dorobku Twojego życia. Biznes ma być narzędziem, które buduje Twój prywatny majątek i daje Ci wolność, a nie bezdenną skarbonką, do której bezustannie dokładasz oszczędności życiowe.

Uporządkowanie firmy w Modelu Odwróconej Kolejności wymaga odrzucenia starych nawyków. Najpierw musisz zmienić sposób myślenia i zacząć traktować siebie jak właściciela, który wymaga rynkowej efektywności zarówno od organizacji, jak i od samego siebie. Następnie musisz ułożyć role i odpowiedzialność w zespole, aby ludzie przejęli realne cele zarządcze, a dopiero na końcu wprowadzać procesy i struktury, które utrzymają ten porządek na stałe.

Masz jakieś pytania?

Napisz do mnie lub zadzwoń: 535-397-439.

Pozdrawiam,

Piotr

Zapisz się

na Newsletter!